Okiem Roksany
Do domu wróciłam ok. 1.00 nad ranem mama już na mnie czekała.
-Gdzie ty byłaś?!
-U...U Natalii.
-Tak się o ciebie martwiłam. Czemu nie dzwoniłaś?
-Nie wiem, tak jakoś wyszło.
-Dobra idź spać porozmawiamy jutro.
Roksana w Wałbrzychu
niedziela, 15 grudnia 2013
piątek, 13 września 2013
Nowa miłość
Wszystko dotąd układało się wspaniale oprócz relacji z kolegami. Lecz to dopiero początek zła. Postanowiłam pójść przeprosić Natalię.
-Puk puk!-zapukałam do drzwi.
-Dzień dobry jest może Natalia w domu?-zapytałam mamę Natalii.
-Tak, proszę wejdź.
-Dziękuję.
Mama Natalii zaprowadziła mnie do pokoju Natalii.
-Cześć.-przywitałam się.
-O hej.-powiedziała znudzonym głosem.
-Chciałam cię mocno i szczerze przeprosić za tą moją głupotę.
-Na serio?-zapytała
-Tak. Jest mi strasznie głupio...
-No dobra skoro aż tak ci na tym zależy...
-Mocno i szczerze.-powiedziałam.
-To od czego zaczynamy? Chodź pójdziemy najpierw przeprosić resztę.
-Jasne.
Szłyśmy kilka minut.
-Ooo. Hej Roksi.-Przywitali się.
Spojrzałam na Wojtka ten się do mnie uśmiechną.
-Hej Roksi, już myślałem że się nie zobaczymy.
-Ja, tak samo.
-Wiesz ostatni wiele o tobie myślałem.
Zarumieniłam się.
-Ja tak samo.
-Czy wyszłabyś ze mną na kolację jutro?
-Muszę się zastanowić.
Gdy powiedziałam o tym Natalii ta zaczęła piszczeć.
-Idziesz.
-Ja nie wiem tego.
-Ale ja wiem że idziesz nie ma chleba.
-A..
-Ok?
-Nom... Dobra pójdę.
Zadzwoniłam do Wojtka...
-Hej.
-Hej. Już myślałem że nie zadzwonisz. I jak tam już podjęłaś decyzję.
-Tak, pójdę z tobą na kolację.
-Super. To do jutra. Pa.
-No to pa.
Następny dzień Sobota
Przyszło do mnie Natalia o 11.00.
-Hej, idziemy na zakupy.
-Po co?
-Po suknię dla ciebie na randkę.
-To nie randka.
-Yhh... Ok, niech ci będzie.
Poszłyśmy do centrum. Kupiłyśmy czerwoną suknię wieczorową:

Była śliczna.
Dzień kolacji
Natalia mi wszystko spakowała, do torebeczki.
W restauracji.
-Ślicznie wyglądasz- skomplementował mnie Wojtek.
-Ty również.
-Roksano czy chcesz być moją dziewczyną?
-Tak.
Poszliśmy do niego do domu. Okazało się że nikogo tam nie było.
Narozrabialiśmy.
-Puk puk!-zapukałam do drzwi.
-Dzień dobry jest może Natalia w domu?-zapytałam mamę Natalii.
-Tak, proszę wejdź.
-Dziękuję.
Mama Natalii zaprowadziła mnie do pokoju Natalii.
-Cześć.-przywitałam się.
-O hej.-powiedziała znudzonym głosem.
-Chciałam cię mocno i szczerze przeprosić za tą moją głupotę.
-Na serio?-zapytała
-Tak. Jest mi strasznie głupio...
-No dobra skoro aż tak ci na tym zależy...
-Mocno i szczerze.-powiedziałam.
-To od czego zaczynamy? Chodź pójdziemy najpierw przeprosić resztę.
-Jasne.
Szłyśmy kilka minut.
-Ooo. Hej Roksi.-Przywitali się.
Spojrzałam na Wojtka ten się do mnie uśmiechną.
-Hej Roksi, już myślałem że się nie zobaczymy.
-Ja, tak samo.
-Wiesz ostatni wiele o tobie myślałem.
Zarumieniłam się.
-Ja tak samo.
-Czy wyszłabyś ze mną na kolację jutro?
-Muszę się zastanowić.
Gdy powiedziałam o tym Natalii ta zaczęła piszczeć.
-Idziesz.
-Ja nie wiem tego.
-Ale ja wiem że idziesz nie ma chleba.
-A..
-Ok?
-Nom... Dobra pójdę.
Zadzwoniłam do Wojtka...
-Hej.
-Hej. Już myślałem że nie zadzwonisz. I jak tam już podjęłaś decyzję.
-Tak, pójdę z tobą na kolację.
-Super. To do jutra. Pa.
-No to pa.
Następny dzień Sobota
Przyszło do mnie Natalia o 11.00.
-Hej, idziemy na zakupy.
-Po co?
-Po suknię dla ciebie na randkę.
-To nie randka.
-Yhh... Ok, niech ci będzie.
Poszłyśmy do centrum. Kupiłyśmy czerwoną suknię wieczorową:
Była śliczna.
Dzień kolacji
Natalia mi wszystko spakowała, do torebeczki.
W restauracji.
-Ślicznie wyglądasz- skomplementował mnie Wojtek.
-Ty również.
-Roksano czy chcesz być moją dziewczyną?
-Tak.
Poszliśmy do niego do domu. Okazało się że nikogo tam nie było.
Narozrabialiśmy.
poniedziałek, 22 lipca 2013
Szacunek, pieniądze i...strata.
Wczorajszego dnia zyskałam kumpli. Po raz pierwszy idę do innej szkoły, do szkoły której jeszcze nie znałam. Gdy weszłam. Panował wielki chaos, każdy biegł z książką w ręce. Zaczęła się lekcja. Nauczyciel mnie przedstawił klasie. Nikt nie wiedział że jestem bogata. Na przerwie zaczepiły mnie trzy dziewczyny.
-Siema nówka, uważaj bo ktoś cię tu nie chce. To jestem ja, Uważaj zapamiętaj to boskie imię Karla.-powiedziała dokuczliwie.
Po lekcjach przyjechała po mnie mama białą limuzyną. I powiedziała.
-Szybciej słońce salon piękności, zakup, restauracja, no i twoje nowe auto czeka.
Jak usłyszały to dziewczyny od razu podeszły do mnie.
-Wiesz, na tych ostatnich lekcjach byłaś taka fajna że cię polubiłyśmy.
-Na serio?-zapytałam.
-Tak, i uważamy że chcemy być twoimi przyjaciółkami.
-Super.
Przez cały ten czas przebywałam z nimi a, zapomniałam o moich pierwszych przyjaciołach. A, jak dzwonili mówiłam im że nie mam czasu. Ale Karla z przyjaciółkami mnie szanują, raczej szanowali. Kiedy powiedziałam im że nie kupię im już niczego dzisiaj poszły sobie A kiedy próbowałam zadzwonić do Natalii i reszty kumpli mówili że nie chcą mnie już znać.
-Siema nówka, uważaj bo ktoś cię tu nie chce. To jestem ja, Uważaj zapamiętaj to boskie imię Karla.-powiedziała dokuczliwie.
Po lekcjach przyjechała po mnie mama białą limuzyną. I powiedziała.
-Szybciej słońce salon piękności, zakup, restauracja, no i twoje nowe auto czeka.
Jak usłyszały to dziewczyny od razu podeszły do mnie.
-Wiesz, na tych ostatnich lekcjach byłaś taka fajna że cię polubiłyśmy.
-Na serio?-zapytałam.
-Tak, i uważamy że chcemy być twoimi przyjaciółkami.
-Super.
Przez cały ten czas przebywałam z nimi a, zapomniałam o moich pierwszych przyjaciołach. A, jak dzwonili mówiłam im że nie mam czasu. Ale Karla z przyjaciółkami mnie szanują, raczej szanowali. Kiedy powiedziałam im że nie kupię im już niczego dzisiaj poszły sobie A kiedy próbowałam zadzwonić do Natalii i reszty kumpli mówili że nie chcą mnie już znać.
niedziela, 21 lipca 2013
Nowe Znajomości
Jest Niedziela, ciepła, gorąca o nie, nie, nie, bardziej parząca. Słońce w Wałbrzychu przypiekało ludzi na złoto. Siedziałam na balkonie z nudów. W pewnym momencie przeszła obok dziewczyna, podniecona przywitałam się krzycząc z balkonu.
-Cześć!
-O, hej. Jesteś nowa w tej okolicy?-zapytała.
-Tak, jestem tu nowa.-odpowiedziałam.
-Jak chcesz to mogę cię przedstawić moim przyjaciołom.-powiedziała
-Z chęcią. Zaraz, muszę tylko powiedzieć o tym rodzicom.
Zeszłam na duł.
-Mamo, tato idę z nowo poznaną koleżankom.
Na to mama:
-Dobrze, ale tylko nie wracaj za późno....
Wtrącił się nagle tata
-....Ani za wcześnie. Ha, ha.
-Śmieszny dowcip tato.-powiedziałam.
Wyszłam z domu i poszłam z nową przyjaciółką.
-Sorki, nie przedstawiłam się jestem Natalia. Od zawszę mieszkam tu w Wałbrzychu. A ty?-przedstawiła się.
-Miło mi ja jestem Roksana i pochodzę z New York'u.
-Wow. Daleko. I jeszcze jedna sprawa mów mi nati.
-A, ty mów mi roksi.
-Okej.
Doszliśmy do pewnego miejsca, stała tam pewna grupka nastolatków. Podeszliśmy tam.
-Hej, to jest roksi.
-O hejka jestem Wojtek, to jest Majka obok niej siedzi Mati i Kasia
Tego dnia było super.
-Cześć!
-O, hej. Jesteś nowa w tej okolicy?-zapytała.
-Tak, jestem tu nowa.-odpowiedziałam.
-Jak chcesz to mogę cię przedstawić moim przyjaciołom.-powiedziała
-Z chęcią. Zaraz, muszę tylko powiedzieć o tym rodzicom.
Zeszłam na duł.
-Mamo, tato idę z nowo poznaną koleżankom.
Na to mama:
-Dobrze, ale tylko nie wracaj za późno....
Wtrącił się nagle tata
-....Ani za wcześnie. Ha, ha.
-Śmieszny dowcip tato.-powiedziałam.
Wyszłam z domu i poszłam z nową przyjaciółką.
-Sorki, nie przedstawiłam się jestem Natalia. Od zawszę mieszkam tu w Wałbrzychu. A ty?-przedstawiła się.
-Miło mi ja jestem Roksana i pochodzę z New York'u.
-Wow. Daleko. I jeszcze jedna sprawa mów mi nati.
-A, ty mów mi roksi.
-Okej.
Doszliśmy do pewnego miejsca, stała tam pewna grupka nastolatków. Podeszliśmy tam.
-Hej, to jest roksi.
-O hejka jestem Wojtek, to jest Majka obok niej siedzi Mati i Kasia
Tego dnia było super.
sobota, 20 lipca 2013
Przeprowacka
New York-Moje życie, mój dom. Trochę dziwnie się czuję opuszczając go. Mój tata uważa że tak będzie lepiej dla mnie, dla niego i dla mamy. Przez kilka godzin już lecimy prywatnym samolotem do Polski. Chociaż ja nie chcę do tego kraju lecieć to muszę, ponieważ nie jestem jeszcze pełnoletnia. Może tam będzie dobrze, ale nie tak dobrze jak w NY. Nawet nie wiem czy sobie tam poradzę. Ale wiem że wytrwam. Przeprowadziliśmy się do Wałbrzycha. Nawet jest cool, mieszkanie jest duże przestronne i piękne. Przed domem jest piękny, wielki basen. Na tyle duży aby pomieścić w nim 20 dorosłych mężczyzn. Moi rodzice się położyli ze zmęczenia w końcu to oni tylko taszczyli bagaże. No i po moich obliczeniach...
$+ :-)=: ;] czyli Bogata dziewczyna oraz urocze otoczenie równa się dobry klimat. Zaczęłam zwiedzać najpierw ,,Zamek Książ'' potem pojechałam do ,,Palmiarni'' a, jeszcze później pojechałam nad prze códowne jeziorko ,,Deisy''.
Subskrybuj:
Posty (Atom)